czwartek, 20 stycznia 2011

Stylizacje "kulinarne" w karnawale :)

Mamy Karnawał, więc czas na dekoracje pasujące zarówno stylem jak i smakiem :) Proponuję faworki zwane również chruścikami (a propos nazewnictwa, dajcie znać jak na nie mówią w waszych stronach, strasznie to interesujące!)
Autorem stylizacji jest system trójkowy: Babcia, Mama i Córka :) Zdjęcia tuż przed pochłonięciem ... zapomniałabym, najmłodsza nie uznaje powszechnie używanego nazewnictwa i prosi o siworki vel paworki :)
Porcelana śląska, klosz Ikea, serwetka made by Mama Asi platerowy talerz ze znajomego składu staroci :) Lichtarze z sąsiedzkiego Pałacu Gusow (Niemcy wyprzedają fajne kąski :))

Częstujcie się kochani, zapraszam :) Przepisu nie podaję, bo ... Mama Asi robi faworki na oko :) Ja tylko wrzucam na wrzący olej i oprószam cukrem pudrem (więc mój wkład jest raczej niewielki, ech ...)

5 komentarzy:

wiosanka pisze...

Ale smakowite! :-) U nas się chyba mówi faworki, choć chrusty też, zamiennie :-)
Najlepsze robi moja Mama :-) Są tak delikatne, że same się w buzi rozpływają :-)

multanka pisze...

Mama Asi twierdzi, że muszą być cieńkie - wtedy są delikatne, dlatego wałkuje je do upadłego :) i aż zobaczy blat pod nimi :)

dompodsosnami pisze...

Nooo, to nareszcie się dowiedziałam, skąd należy wziąć taki fajny klosz szklany! Nigdy nie zauważyłam takich w IKEA, zresztą - do najbliższej w Polsce mam 200 km... :(
Może kiedyś się wybiorę, albo może poproszę jedną moją koleżankę, to mi przy jakimś wyjeździe swoim kupi... ;)) Serwetę masz przecudną, zazdroszczę dziko, Mama Asi jest Wielka!
O reszcie nie powiem, bo przecież wiesz, że nienawidzę Cię za to wszystko... ;))

multanka pisze...

A czego żeś, Babo, nigdy nie wspomniała, że taki klosz chciałabyś?! :)))) Rzeczony klosz ma jeszcze szklaną paterę w komplecie, ale u mnie czasem występuje wraz z talerzem dla odmiany ... Zapisuję sobie od razu dla pamięci, żeby zadzwonić do ciebie z Ikea, czy jeszcze go chcesz czy już ci ktoś sprezentował :)

Nadja Rozova pisze...

Dzien dobry!!!Bardzo milo i przyjemnie czytala mi sie Pani historjia milosna.Interesuja mnie taki fakty o "moim rodzinnym Dzurkowie"!!!Chetnie by przeczytala sobie ksiazka o Dzurkovie,ale kiedys otrzymala informacjie,ze do druku wyszla enna ilosc i zostala szybko sprzedana.Urodzila sie w Dzurkowie 1980 roku i mieszkala do teraz(od liutego 2012 jestem w Polsce)Na tej wsi na dzisiejszy dzien mieszka moja rodzina,tam znajduje sie moj rodzinny dom.Liubje swoja wies i bardzo tesknie za nia kiedy mieszka w Polsce(okolica Poznania).Moje dziadkowie i matka opowiadaly o czasach kiedy na wsi mieszkalo duzo polakow,moj wujek(juz nie zyje)byl synem polaka,a hospodarstwo,w ktorym mieszkam,bylo kupjane rodzicami od osob polskiego pochodzenia(dokladna informacja dysponuje moja mama).Przeprasza za bledy,dopiero sie ucze jezyka polskiego.Nadja Rozowa.