czwartek, 15 września 2011

Tup tup tup ...

Jako że nadal trwają prace ogródkowe, bo pogoda łaskawa wyjątkowo dla nas, nie pokażę żadnych nowych ujęć wnętrzarskich ponieważ ... hmmm ... takowych nie ma :) Pojawią się pewnie późną jesienią i zimą, kiedy żadna siła nie wygoni mnie na dwór, no chyba żeby poszuflować co nieco przed domem :P
Na razie podejmujemy gości na świeżym powietrzu - różnych gości, i takich spodziewanych i takich nie :)


Ryjek pojawił się pierwszy. Tupał wokół domu, rozbawiając wszystkich i wsadzał swój ryjkowaty nochal we wszystko. Maleńki jeżyk, ot. jakieś 10 dkg żywego ciała ... Nie ma szans na przeżycie zimy :(

Rodzina uradziła, że trzeba malucha odchować przed hibernacją. Ryjek został uwięziony w Hanczynym domku w ogrodzie, dostał kocią karmę i nieco mleka. Zadowolony mlaskał aż się koty zleciały zobaczyć, co to takiego i dlaczego robi taki potworny hałas paszczą :)



Dzień kolejny. Po obiedzie Mama Asi spostrzegła Ryjka wychodzącego przez bramę ... Cap maluszka za fraki i spowrotem do więźnia, bo szedł prosto pod koła pędzących samochodów. Jak ten mały wyszedł ?!

Dzień kolejny po kolejnym. Znowu mały na wolności ... Cap i do domku ... jakiś uparciuch nam się trafił czy co?! :) Ustalamy kolejność "sprawdzających" obecność jeżątka w jego siedzibie.

Parę "jeżogodzin" później, dobiega nas wrzask spod jeżowego sierocińca: "Mamo, Tato, ich jest trzy!!!!" 8:) no tak .... logika nakazywała liczenie ... :)

Do wieczora uzbierała się całkiem spora gromadka, głównie dzięki naszemu nieocenionemu Sąsiadowi :P





W sumie gościliśmy sześć jeżątek, niestety jednemu z nich nie mogliśmy pomóc ... był mocno odwodniony i słaby, ale piątka jego braci i sióstr została odpchlona i zważona (ważą od 10 do 25 dkg - powinny być dwa razy cięższe od największego ... ), a akcja dokarmiania trwa :) Obecnie jeżyki na przemian jedzą i śpią zagrzebując się w liściach, znoszonych im przez Julkę i Hanię.

Poniżej kilka ujęć z prac w jeżowym sierocińcu:

... troszkę mleka, nie za dużo bo będzie rozwolnienie :P
 
 jeżykowy sierociniec :)

 kota trzeba spacyfikować, to dla mnie bułka z masłem :P

 podopieczny Ryjek z opiekunkami :)
Miłego popołudnia kochani! :)))) 

7 komentarzy:

kajka pisze...

Piękna opowieśc ogrodowa! Jeżogodzina, strasznie mi się podobała!

Anonimowy pisze...

Ale fajnie!Jezogodzina tez mi sie podoba i w ogole cala ta historia z cudownym rozmnozeniem:)Iwona

multanka pisze...

Kajka, opowieść właśnie wyszła na popas :P pożera straszne ilości karmy kociej - chyba będą dobrze spały zimą :)
Dziękuję Wam dziewczyny za miłe komentarze :)

CzarnyKot pisze...

A to Ci historia! jak pięknie, że zajeliście się tymi biedulkami, chyba musiało się coś złego przytrafić ich mamie, że są takie malutkie.

pozdrwiam serdecznie

multanka pisze...

Ech, dziewczyny od wczoraj nie śpię i serce mnie boli, bo drugi jeżyk zaniemógł w podobny sposób jak jego poprzednik :( Na razie jest u wetki, ale rokowania są niewielkie - aż mi się płakać chce jak pomyślę o tym małym jeżątku, które zwyczajnie nie radzi sobie z życiem :(
Nie wiem czy to problem jedzeniowy, czy były wcześniej chore lub zbyt maleńkie ... Teraz dopiero widzę problem pojenia mlekiem (chociaż nie było objawów rozwolnienia, kupki raczej zwarte i ciemne). Zdobyłam kontakt na ośrodek rehabilitacji jeżątek w naszym województwie, zadzwoniłam i w niedzielę odwiozę maleństwa tam, gdzie naprawdę i fachowo można im pomóc - nie tak na czuja jak my ... Mam tylko cichą nadzieję, że uda mi się większą ich część do niedzieli utrzymać przy życiu :(

bubisa pisze...

Pięknie tu u Ciebie! Mam ochotę troszkę Cię popodglądać :)
Pozdrawiam!!!

Anstahe pisze...

Czytam i czytam i nie mogę się oderwać.Cudne zdjęcia, cudne opisy, cudne relacje. Jadę dalej.