czwartek, 27 listopada 2014

Bufet śniadaniowy

Zbieram się z tym postem i zbieram, bo słońce opuściło nieco Stajenkę i ciężko pokazać cokolwiek, kiedy ciemność zapada tuż po przyjściu do domu. W Stajence zawsze znajdzie się coś do zrobienia: porządki ogrodowe przed zimą, codzienna obsługa koni, zabawy z psami, głaskanie kotów, nie mówiąc o sprzątaniu domu i tradycyjnych już remontach ;) 

Poużalałam się, teraz do rzeczy :)
Jakiś czas temu zainspirowałam się moim ulubionym blogiem amerykańskim www.stonegableblog.com  który czytam od deski do deski. Blog traktuje o domu - cudownym, klimatycznym domu, którego właścicielka uwielbia dzielić się super pomysłami. I tym razem było się czym zainspirować - bufet śniadaniowy to jest to! Przyda się każdemu, kto ma mały stół w kuchni a uwielbia przyjmować gości. U nas odwiecznym problemem jest brak miejsca na wszystkie smakołyki, które wjeżdżają na stół  - zwykle nie ma gdzie położyć talerzy a tu jeszcze konfitura, gorące naleśniki z miodem podgrzewane na maśle, gorąca jajecznica z jajek wiejskich i bekonie ...
Co tu zrobić? A właśnie bufet! 

źródło: stonegableblog.com 





Bufet nie zajmuje dużo miejsca - przyda się wąska konsola lub kredensik, w przypadku bardzo wąskiej kuchni. U nas idealny był kredens Babci Marianny :) Zwykle walały się na nim dekoracje lub papierzyska, teraz ich miejsce zajmują smakołyki. 

Śniadania rodzinne jada się u nas wyłącznie w weekendy. W dni robocze wstajemy o nieludzkiej porze i nikt nie ma ochoty celebrować jedzenia. Weekend jest nasz - kuchnia kaflowa grzeje tak, że można spokojnie zostać w piżamie i szlafroku. Radio (obowiązkowo Jedynka lub Trójka w zależności od chwili) cichutko robi za tło, naleśniki smażą się na patelni ku uciesze młodszej części stada, psy czekają na okruchy które lądują na podłodze, ech ... jest wspaniale! 

OK, a co zrobić po zjedzeniu śniadania? Przecież wszystko trzeba schować do lodówki, pozbierać. Pewnie, że tak - zostawmy jednak dekoracyjne miseczki na muesli, płatki w ozdobnym słoju, paterę z kloszem, która ukryje niezjedzone muffinki lub ciastka, pod ręką przydadzą się też kubki i szklanki do latte macchiato, bo śniadanie może zjedzone ale już pora na kawkę ;) Koszyki na chleb i bułki też świetnie prezentują się wśród innych akcesoriów. Przyda się puszka lub pudełko na herbatę. 

U nas przeważa stonowana kolorystyka - szarości, biele, błyszczące szkło i zielonkawe dodatki, które są mile widziane w naszej kuchni. Zamierzam się z przygotowaniem fajnego menu śniadaniowego z ramki i farby tablicowej - dzieci uwielbiają pisać kredą po tablicy, będzie jak znalazł :)

Dzisiaj sesja bufetu w wersji standby :) Mam nadzieję, że słoneczko dopisze w weekend i uda się pokazać bufet w pełnej krasie z całą gamą produktów :) 





Na słońce trzeba jeszcze trochę poczekać ... szkoda, że lato już za nami ... Już niedługo post o zimowym zastosowaniu altanki :) Miłego dnia, kochani! 


  

8 komentarzy:

paula pearls pisze...

Bardzo fajny pomysł! Oszczędność miejsca a do tego ciekawa aranżacja!
Pozdrawiam

Dorota von Cologne pisze...

Wow! Ile rzeczy bym z tąd porwała!

dompodsosnami pisze...

Pomysłowo i gustownie, jak zawsze u Ciebie. Ale najbardziej podoba mi się ramka ze zdjęciami na ścianie! :P

Qra Domowa pisze...

ooo:)) świetna inspiracja-dziękuję:)) pięknie to zrobiłaś...mam kłopot ze znalezieniem tego bloga-czy mogłabyś podać link?

multanka pisze...

Qra, nie wiem dlaczego dzisiaj nie można go otworzyć - poczekaj kilka godzin, może dlatego że dzisiaj Święto Dziękczynienia i autorka bloga postanowiła się wyłączyć :)? pozdrawiam!

multanka pisze...

DPS-ka, to jest pele-mele, które robiliśmy wspólnie we trójkę - Mama Asi, Jacek i ja :) Było super, każdy z nas miał swój wkład ;)

Ele pisze...

Lovely pictures and impressions!

Greetings from Germany
Gabriele

Joanna Wojtek pisze...

Pomysł jest genialny w swej prostocie i stosowany przeze mnie podczas zjazdów rodzinnych, kiedy to do stołu siada przeszło 20 osób i wtedy już naprawdę nic się nie mieści!
Uściski
Asia z Siedliska pod Lipami