wtorek, 4 listopada 2014

Salon w szarościach

To już rok mija od dnia, w którym zupełnie przypadkowo (albo i nie) natrafiłam na informację o farbach kredowych Annie Sloan (Annie Sloan Chalk Paint). Ja, człowiek wcześniej nigdy nie zainteresowany jakimkolwiek malowaniem czegokolwiek ... obawiający się zacząć jakikolwiek proces transformacji mebla ... No cóż, Annie Sloan zna wiele takich przypadków jak ja :)
Ten post absolutnie żadną formą reklamy - kocham te farby, nie sprzedaję, chociaż bardzo bym chciała kiedyś mieć własną pracownię z warsztatami dla zainteresowanych, malowanymi meblami na sprzedaż i farbą Annie Sloan. Może kiedyś się uda ... na razie kalendarz puchnie od różnych projektów, ale po to są właśnie marzenia, prawda? Pomieszczenie już mam - XVIII w. chałupa stoi obok Starej Stajni ;) Mały lifting i ... teraz troszkę się zagalopowałam :D "Mały" lifting to eufemizm.

Farba Annie Sloan jest po prostu cudowna. Dla takich jak ja, zwykłych ludzików, jest wybawieniem. Nie trzeba szlifować, nie trzeba specjalnie przygotowywać powierzchni, wystarczy dokładnie umyć powierzchnię i osuszyć. Piszę powierzchnię, bo nie musi to być drewno - malowałam już ceramikę (słoje na herbatniki z kamionki), metal (lampa z altanki, vide ostatni post), plastik (ozdoby w pokoju dziewczynek), abażury, etc., etc. Kolory, z których można wybierać należą do palety typowych angielskich kolorów - znajdziecie tam kacze jajo, francuski len, paryska szarość, stary biały, krem, ochra - jak również żywe kolory takie jak cesarska czerwień czy grecki niebieski. To tylko przykłady ja ostatnio zakochałam się w szarości francuskiego lnu, rozbielonego starym białym, którym maluje większość mebli w naszym domu ale kusi mnie piękny kolor grafitowy, który cudownie wygląda na blatach w zetknięciu z francuskim lnem na szafkach ... ech ... 

Po malowaniu (jednokrotnie, dwukrotnie, tzw. "wash" czyli rozwodnioną farbą, jak kto chce), można - ale nie trzeba - przetrzeć na rantach (na sucho przy pomocy siatki malarskiej czy papieru ściernego) lub na mokro (biorąc po prostu wilgotną szmatkę, przy okazji nie pyląc sobie w pomieszczeniu). Można też - tak jak ja - zostawić jak jest i po wyschnięciu pomalować metodą suchego pędzla jaśniejszym kolorem ... 

Na początku mojego eksperymentowania z farbami Annie Sloan sądziłam, że jest tylko jeden kolor, który lubię - Old White. Teraz okazało się, że szarości bardziej do mnie przemawiają i w połączeniu z białymi dodatkami wyglądają o niebo lepiej! Cóż, ludzka natura jest zmienna - na szczęście powierzchnie już pomalowane można malować ponownie :) bez dodatkowego przygotowania. Życie jest piękne! :) 

Jeżeli kolor który wybraliśmy zostanie ostatecznie przez nas zaakceptowany, możemy przystąpić do woskowania. Annie Sloan ma w ofercie dwa woski, który powodują że farba na stałe zwiąże i ciężko ją uszkodzić, jeżeli zostawi się ją na jakiś czas w spokoju - ten proces nazywamy utwardzaniem. Wosk może być przejrzysty (łatwiejszy dla początkujących) i ciemny (dla bardziej wprawionych i do akcentowania wypukłych części mebli lub akcesoriów). 

Warto spróbować, naprawdę! Odkryłam, że dla mnie malowanie mebli jest terapią - to świetny sposób na nerwowy dzień. Siadasz, pędzel w rękę i malujesz ... cała złość wyparowuje z szybkością wysychania farby (baaaaardzo szybko). 

OK, teraz kilka zdjęć roboczych ;) Ich jakość nie jest najlepsza ale - co najważniejsze - prezentuje mój sposób na meble: jak brudzić pędzel w farbie, to hurtowo :) Szkoda myć, jest tyle fajnych rzeczy do pomalowania :D

Toaletka  secesyjna ... 
farba French Linen (francuski len) plus suchy pędzel Old White (stary biały), 
jeszcze przed woskowaniem.

 Nowe mini-biurko Julki, kolor jak wyżej, czeka na woskowanie :)

 Biureczko też secesja, uwielbiam metodę suchego pędzla na takich rantach jak widoczne tutaj.

Eksperymentuję z szablonami - to mój ulubiony :) 
Pokój Julki będzie w stylu francuskim, z wieżą Eiffla w tle. 

Pomocnik - tu można poszaleć z bieleniem :) Celowo nie przecierałam.  

 A tu ... część kompletu paryskiego, który zupełnie nieoczekiwanie wpadł mi w ręce :) Jest jeszcze mała sofa, która czeka na bielenie - oryginalny kolor był ... złoty :) Całkowicie pokrył go szary len, jeżeli się skuszę to przetrę na rantach i wyjdą delikatne złocenia ... 

Malowałam też dodatki:





Wpadłam jak śliwka w kompot z tym malowaniem :) Ale zabawa jest przednia - postaram się pokazać niedługo jak wyglądają mebelki już w pomieszczeniach po woskowaniu, tylko czasu wciąż brak i brak :)

A tymczasem salon tonie w szarościach ...
 (i żeby mi nie było biadolenia - część mebli zostawiłam nienaruszonych :P )


Pozdrawiam, kochani! Miłego dnia!

12 komentarzy:

balerinaszydełkowanie pisze...

Ale Cię wciągnęło , malowanie naprawdę wycisza i efekty końcowe to jest to na co się czeka ;))
Pozdrawiam i fajnie że jesteś

balerinaszydełkowanie pisze...
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
Cela D pisze...

Też bardzo lubię pracować z farbami kredowymi Annie Sloan, ale wosku wybielającego i farb akrylowych też
używam. Twoje prace są bardzo udane. W wolnej chwili zapraszam do siebie. Pozdrawiam serdecznie.

Aga pisze...

Pięknie wyglądają po metamorfozie! Gartuluję :)

AliceLovesBrocante pisze...

Twoje mebelki są cudne! Styl francuski jest bardzo urzekający!! Wybrałaś świetne kolory! Zdolna z Ciebie kobietka:) Pozdrawiam Ala

Aszka9 pisze...

Salon cudny.Lubię takie wnętrza,Z przyjemnością patrzę na Twoje malowane meble
Pozdrawiam

multanka pisze...

Dziękuję! Mam nadzieję, że po zakończeniu remontu w Stajence wszystkie meble staną na miejscach i wtedy będę mogła pokazać ich piękno - bo na razie i światło słabe i niedokończone takie :)

Ola pisze...

Podglądam od dłuższego czasu - piękne metamorfozy. Jeszcze nie próbowałam tych farb, na razie walczę Dekoralem i też ma niezły efekt
http://uoliuoli.blogspot.com/2014/03/witryna-shabby-chic-zakonczenie.html
ale tak bez zdzierania powłok... bajka!

savannah pisze...

Prawdziwa fantazja, az sie wierzyc nie chce ze to wszystko "domowym sposobem" wykonane. Efekt piorunujaco-superowy :)

Joanna Wojtek pisze...

Czeka na mnie sporo mebli do zrobienia i chyba skuszę się na te farby. Efekty sa spektakularne! Obawiam się jednak, ze jest inna przyczyna - to nie zasługa farb ino Twoich zdolności i piorun wie, jak mi wyjdzie.
A.

Anonimowy pisze...

Przecudnie ;) Bardzo chciałabym mieć dom urządzony w takim stylu, tylko listwy przypodłogowe dałabym może białe (jak na tej stronie).
Boskie meble!

Arthur Petryka pisze...

A gdyby tak adres tych artystów od altanki?Poproszę...arthur19p48gordon@gmail,com